 | Następna część
2005-11-25 18:48:53 >>
Uf... Myślałem, że mnie zobaczą- młody Uchiha miał dość, nie miał dzisiaj za grosz szczęścia. Kiedy te dziewczyny wydarły się na niemal cały las, omal nie zleciał z gałęzi, na której ukrywał się od pewnego już czasu. A na domiar złego przebiegły prawie przed nim. Cudem było to, że go nie zauważyły.
-Zdecydowanie nie nadaje się na szpiega. Lepiej zostawić to Kabuto, chociaż z drugiej strony zastanawia mnie fakt jak można być tak dobrym szpiegiem, będąc zakochanym w alkoholu (tu ukłony dla.............)- mówiąc to zaczął kierować się w stronę wioski, a konkretniej do posiadłości Aburume, która (jakby Sasuke było mało biegania na jeden dzień) znajdowała się, na przekór losowi, na drugim końcu Konohy.
-I, o co ja go zapytam? „O cześć Sino! Wiesz, podsłuchiwałem dziewczyny w lesie i podobno ty i Kiba jesteście razem. Czemu tak sądzę? No, Ino mówiła, że widziała jak podczas sylwestra całowaliście się. Ja niestety nie wiem, czy tak było naprawdę, bo akurat w tym konkretnym momencie kochałem się z Naruto.” Tak... Już ja widzę tę naszą rozmowę- rozmyślał kochanek Naruto, podczas jakże (nie)przyjemnej wędrówki przez swą rodziną osadę.
W końcu dotarł do rodzinnej posiadłości Aburume.
-Tak jakby jeszcze raz się nad tym zastanowić, to, czemu przylazłem do Shino a nie do Kiby?... Moment... Tak właściwie, po jaką cholerę w ogóle ja tu jestem?- klął się w myślach brunet, jednocześnie pukając do głównych drzwi.
-Tak?- otworzył Shino a Sasuke westchnął z ulgą, że nie będzie miał przyjemości rozmawiać z jego rodzicami.- Witaj Sasuke, co cię do mnie sprowadza?- okularnik odsunął się i gestem zaprosił gościa do środka.
-Chciałem porozmawiać o pewnym... Hmmm... Zdarzeniu...- mówił, a raczej próbował wydusić z siebie Uchiha kierując się za gospodarzem do jego pokoju.
-O, jakim zdarzeniu? Przepraszam, ale nie wiem, o czym mówisz.- Aburume usiadł na parapecie a Sasuke na jednym z krzeseł. Na początku miał zamiar usiąść na łóżku, dzięki czemu byłby na przeciw rozmówcy, ale przypominając sobie, że na łóżkach nie tylko się śpi, zmienił zdanie.
-Wiesz Sino, ja nie byłem tego świadkiem, ale słyszałem od kogoś, co się wydarzyło...- tu na chwilę nastąpiła krótka, niewygodna pauza- U mnie w sylwestra... Po północy.- skończył i desperacko wpatrywał się w oczy drugiego chłopaka, ale zza ciemnych szkieł jego okrągłych okularów nie mógł nic wyczytać. Żadnej reakcji na te słowa. Na szczęście, ta denerwująca cisza nie trwała długo i Sasuke nie musiał wyczytywać odpowiedzi z twarzy Aburume, bo takowej udzieliły mu jego usta.
-Aaa... O tym mówisz. Ech... Nie będę pytał, kto ci to powiedział- „Tak powiedział. Na pewno. Szczegół, że ostatni Uchiha, którego wszyscy stawiają za wzór, nawiasem mówiąc nie wiadomo, kiedy i dlaczego, stał się zwykłym podsłuchiwaczem.”- pomyślał z goryczą Wielki Sasuke- bo pewnie i tak mi tego nie zdradzisz. Ale bądź tak miły i nie mów już nikomu innemu...- przerwał, ale było wyraźnie widać, że miał chęć coś jeszcze powiedzieć, a może raczej zapytać, jednak cos go powstrzymywało.
-O, co chodzi?- Sasuke postanowił pomóc wydusić to z siebie „władcy wszelkiego robactwa” jak czasami był nazywany przez innych shinobi.
-Czy wy wtedy- zapewne chodziło mu o „TEN” moment, podczas, którego Sasuke nie doznał zaszczytu bycia światkiem pocałunku Shino i Kiby- robiliście to i dlatego... nas nie widzieliście?- Sasuke zatkało, nie wiedział, co odpowiedzieć- w sumie ciekawy pomysł na świętowanie nowego roku- skończył Aburume z lekkim uśmieszkiem czającym się zza jego wysokiego kołnierza.
-Hmmmm... Faktycznie fajny pomysł i nawet żałuje, że nie był mojego autorstwa.- onyksowe ślepia zalśniły, a na twarz wystąpił uroczy rumieniec na wspomnienie kilku pikantniejszych szczegółów już wspólnego autorstwa.
-A mogę zadać ci osobiste pytanie?- spytał Uchiha otrząsnąwszy się z wspomnień o blondynie i... o jego o jego apetycznym ciałku.
-Zgaduje, że będzie dotyczyło mnie i Kiby?- w odpowiedzi otrzymał tylko skinienie głową- jeśli już wiesz tyle, to czemu nie miałbyś wiedzieć reszty. W sumie wolę, abyś dowiedział się tego ode mnie, niż sam znalazł odpowiedz, a wiem, że takową prędzej czy później znajdziesz.- skończył Shino z lekkim westchnieniem. Jego wzrok nie był skierowany na rozmówce, tylko na małego robaczka siedzącego mu na ręce i zabawnie ruszającego czułkami.
-Jak długo jesteście razem?- spytał onyksowooki, także wpatrując się w robala.
-Jakieś 4 miesiące.- padła szybka opowiedz bez chwili ani nuty zawahania.
-A....- urwał. To pytanie było za otwarte i zbyt osobiste... Sasuke nie mógł go w żaden sposób wydusić z siebie. Nigdy nie zadawał takich pytań. No, bo i po co? Życie innych, delikatnie mówiąc, zwisało mu. Za utrzymywanie kontaktu ze światem w tym związku był odpowiedzialny Uzumaki i to mu w zupełności wystarczało. Teraz jednak nie wiedział, czemu zżerała go paskudna ciekawość, która, do cholery, ani trochę nie pasowała do jego profilu psychologicznego. Zdecydowanie brak tego młotka źle na niego wpływał.
-Nie- padła odpowiedz na niezadane pytanie- nie robiliśmy tego- mówił spokojnym, jakby nieobecnym głosem wciąż wpatrując się w małego robaczka na jego dłoni jakby był największym skarbem na ziemi. W sumie dla rodziny Aburume robale były faktycznie skarbem. Jednakże Sasuke przebiegł dreszcz po plecach na myśl, że ciało siedzącego na parapecie chłopaka jest wypełnione prawie po brzegi tym paskudztwem. Nie mógł sobie też wyobrazić swojej walki z nim, a co dopiero jakiegokolwiek bliższego kontaktu. Tak szczerze to podziwiał Kibę.
-Kiedy wraca Uzumaki?- spokojny głos Shino po raz kolejny wyrwał swojego gościa z zamyślenia.
-Tak właściwie to nie wiem. Pytałem Tsunade, ale ta wredna jędza nie raczyła mnie poinformować. Oczywiście też ani on ani ona nie raczyli mnie oświecić, co to za misja i na czym ma polegać... Ech... Roztrzepany shinobi i uparta hokage choleryczka, z tego mogą być tylko kłopoty. A wracając do tematu, gdzie zgubiłeś Kibę? Z tego, co wiem nie macie w najbliższym czasie żadnej misji.
-Sam nie wiem- padła prosta odpowiedz. Ciekawe, ile czasu można się tak gapić na robaczka.
-No to chodź!- Uchicha zerwał się z miejsca i złapawszy Shino za nadgarstek wyskoczył z nim przez okno. Po tym jakże nagłym zachowaniu spostrzegł, że podobnie zachowałby się na jego miejscu Naruto. „Super, zaczynam zachowywać się jak ten młotek” sarknął w myślach przemierzając Konohę biegnąc po dachach domów.
-Nareszcie może trochę odpocznę- westchnął Sasuke siadając na parapecie razem z kubkiem gorącej czekolady. Razem z Shino udali się do Kiby, czyli znowu przez całą Konohę. Potem przez bite pół godziny użerał się z tą miłą parką, która zaproponowała mu, żeby poszedł z nimi do kina. „Bo tak głupio, żebyśmy my sami...” Oczywiście Uchiha definitywnie odmówił, ale nie zmienia to faktu, że Kiba i tak zdrowo go wkurzył swoja paplaniną. Shino oczywiście tylko się przyglądał jak Sasuke z każdą minutą traci cierpliwość. Ale jak na porządnego zimnego drania przystało, nie dał nic po sobie poznać, no a przynajmniej się starał... Po opuszczeniu tych jakże niekłopotliwych znajomych Uchiha zmierzał do swojej rezydencji i oczywiście nie dane mu było tam dotrzeć, bo po drodze miał (nie)szczęście wpaść na swojego mistrza, który wyperswadował na nim pomoc w kupieniu urodzinowego prezentu dla Umino. Następnie stracenie kolejnych kilku godzin z „przypadkowo” spotkanymi Sakurą i Ino, które przebierając w artykułach działu bieliźnianego wypytywały Sasuke o dosyć... Hmmm... Ciekawe rzeczy. Prawdopodobnie jakoś dowiedziały się o jego wizycie u Shino, a także o wspólnym wypadzie „robaczka z pieskiem”, jak raczyły nazwać pieszczotliwie parkę, do kina. Skąd to wszystko wiedziały w tak krótkim odstępie czasu? Kobiety maja swoje tajemnice, których czasami bezpieczniej jest nie rozgrzebywać.
-Mmmmm... Dobra czekolada nigdy nie jest zła. No i patrz, a jednak dzisiaj też ma zamiar padać śnieg, jakby już go wystarczająco dużo nie było.- westchnął, śledząc onyksowymi oczami spadające z nieba białe kryształki. Patrzył jak powoli opadają na ziemie i tworzą wspólna całość z innymi małymi i kruchymi drobinkami śniegu. Powoli zaczynał rozumieć Naruto i jego umiłowanie do przebywania z ludźmi. Jakby popatrzeć na to z perspektywy dzisiejszego dnia ta cała bieganina i użeranie się ze wszystkimi przyjemnie go zmęczyły i pozwoliły nie myśleć o swoich problemach.
-Zabawne. To wszystko bardziej mnie znużyło niż całodzienny trening- mamrotał brunet dopijając napój i odstawiając kubek do zlewu, a następnie rozpalając kominek i z kocem na kolanach sadowiąc się na jednym z foteli na przeciwko paleniska.
-Ciekawe, co u Naruto?- zdążyło przemknąć mu przez myśl zanim nie zamknął oczu, rozkoszując się tak miłym końcem dnia w cieple ognia.
skomentuj (7)
 | Arciki
2005-06-16 18:54:18 >>
Kolejna porcja artów ...sytułacja wygląda tak samo jak ostatnio więc sobie daruje tłumaczenie ^^
1- SasUKE in Pink
2- mały przemoczony Sasu
3- Oh my Gawd, Sasuke's Naked
4- Sasek w swietle księżyca
5- Cutest Akatsuki member
6- Mały Sas i braciszek
7- uważaj na myszke "Orochimaru Puppy Eyes"
8- Sas w stroju Adama + wachlarz ^^
9- Halloween
10- według mnie jeden z najleprzych rysunków SasuNaru
11- Itachi ...śliczny
12- NarutoxGaara
13- Kimimaro
14- Komiksik 1
15 - j.w. 2
16 - j.w. 3
EXTRA DODATEK
Mam nadzieje ze się spodobały ..tymbardziej dodatek EXTRA
p.s. umie ktoś go mi dokładnie przetłumaczyć ...pliiiissss
skomentuj (2)
 | Kolejna część my fik
2005-05-30 18:17:47 >>
Dzień mijał powoli .Zdecydowanie za powoli od momentu kiedy Sakura opuściła rodową rezydencje Uchiha jej właściciel krążył z pokoju do pokoju nie mogąc usiedzieć na miejscu.
-Zachowanie tego młotka zdecydowanie mi się udziela .To aż głupie żebym ja za przeproszeniem nie mógł usiedzieć na dupie zamiast w tym czasie zajmować się w spokoju swoimi sprawami .Cholera .Powinienem bardziej nastawać na Tsunade aby puściła mnie razem z nim w ta misje ..przecież i tak nic nie robię teraz w Konocha a może jemu bym się przydał. Cholerna jędza Tsunade ,kto wymyślił że będzie nadawała się na Hokage –mamrotał pod nosem , niegdyś wielce opanowany i znany z bycia milczkiem a teraz łażący po domu bez większego celu ninja.
Po następnych kilku godzinach bezczynności Sasuke postanowił wykorzystać swój cenny czas na trening .Przebrawszy się odpowiednio udał się do lasu szkolić swoje umiejętności . Po niecałej godzinie czegoś co żartobliwie można było nazwać treningiem doszedł do przerażającego go wniosku że:
-Nie umiem trenować do cholery sam , nie czuć tej rywalizacji ..tego tego.. echhh. .nawet nie wiem jak to nazwać a poza tym taki trening jest strasznie nudny ..zabawne że wcześniej tego nie zauważyłem- jego rozmowę sam ze sobą która bardziej obrazowo można było nazwać zrzędzeniem przerwały dobiegające jego uszu dźwięki.
-he he – szyderczy śmiech wydobył się z gardła Sasuke –wreszcie coś się dzieje – pomyślał i udał się w kierunku z którego te głosy dochodziły .Gdy już był blisko powoli zaczynał rozpoznawać pojedyncze słowa a po głębszym wsłuchaniu całe zdania .
Uchiha normalnie nie należał do podsłuchiwaczy, ale ten dzień był daleki od normalności. Strasznie mu się nudziło więc traktował to bardziej jako trening skradania się i pozostawiania w ukryci niż zwykłe szpiegostwo kolegów ,czym akurat było.
-Byłaś u niego ? I co naprawdę jest tak źle – mówiła Ino z niecierpliwością i zawzięcie przy tym gestykulowała
-No może ludzie przesadzają .Ale faktycznie mu bez niego odbija. Sprząta mieszkanie kilka razy dziennie ,widocznie nie ma co ze sobą robić –tu obie dziewczyny zachichotały ,nasz podglądacz wolał nie wnikać dlaczego –a do tego je jeszcze ten paskudny ramen, wiem bo sama widziałam puste opakowanie –Razem z Ino siedział Sakura i opowiadała o poczynaniach bruneta jakby był to niesamowicie ciekawy film
-A jak sądzisz co teraz robi ? –Sasuke drgnął. Ciekaw co teraz usłyszy podkradł się jeszcze kilka centymetrów bliżej
-Nie mam pojęcia . Pewnie znowu sprząta lub męczy Tsunade z pytaniami o cel misji i powrót tego idioty .-Uchihe zatkało. Czemu wszyscy nazywają Naruto idiota , przecież ostatnio bardzo się zmienił ,stał się najlepszym ninja zaraz po dwójce seninów .Oczywiście oficjalnie to Sasuke był dowódcą ANBU ale to nie zmieniało faktu że Uzumaki był od niego lepszy (do tego faktu jednak brunet przyznawał się tylko sam przed sobą ) A co się tyczy „idioty” sam go nazywał „młotkiem „wiec może ta sprawę lepiej przemilczeć.
Rozmowa dziewczyn zaczęła pomału zmieniać tor. Trajkotały coś o Hinacie i Nejim jak to „dwoje białych oczu wreszcie się spotkało” Nie omieszkały też ponabijać się z fanatycznego dbania o swoje włosy , które uskuteczniał geniusz rodziny Hyuuga .Mówiły też o tym jak Shikamaru nie umie rozmawiać z dziewczynami. Paplały o wszystkim i o niczym .Nasz mały szpieg miał zamiar już odejść gdy nagle Ino naprowadziła rozmowę na ciekawsze dla niego tematy.
-A słyszałaś o ...- tu zawiesiła teatralnie głos i odwróciła się za siebie jakby sprawdzając czy nikt ich nie podsłuchuje. Sasuke ciaśniej przywarł do pnia drzewa z tragicznym scenariuszem zdarzeń układającym mu się w głowie: co by było gdyby dziewczyny odkryły że je podsłuchuje.-...Shino i Kibie ?
-A co niby miałam o nich słyszeć ?-powiedziała z przekąsem różowo włosa dziewczyna
-No ...no wiesz.? –popatrzyła w twarz Sakury która jednoznacznie twierdziła że druga dziewczyna nie wie- No że podobno są ze sobą – Blondynka w niezwyczajny dla siebie sposób zaczęła się jąkać i wypowiadać zdania jakby była to nie lada sensacja .
Po dość długiej chwili grobowej ciszy nagle las przeszył wybuch gromkiego śmiechu dobywającego się z gardła panienki ( albo już nie panienki ) Haruno .Brunet na drzewie aż zadrżał a blondynka towarzysząca roześmianej dziewczynie wybuchła:
-Co cię tak śmieszy Haruno –Ino była wyraźnie oburzona .Taka sensacja a ta się śmieje i to jeszcze jak .-Powiesz mi w końcu co cię tak śmieszy czy mam się zdenerwować i wyciągnąć to z ciebie siła –Sakura wyraźnie nic sobie nie robią z groźby koleżanki tylko rzuciła coś w stylu „ tylko spróbuj „ pomiędzy kolejnymi salwami śmiechu .W tym czasie kwiaciarka traciła nad sobą kontrole
-Ech nic nie ..-różowo włosa przetarła łezkę śmiechu –tylko ty i te twoje niedorzeczne podejrzenia.
-A przepraszam bardzo czemu niby „niedorzeczne” –odparła z przekąsem i mocnym akcentem na ostatnie słowo .
-Bo ja rozumiem że Sasuke i Naruto są razem ale ,żeby .....
No właśnie oni mogą więc Shino i Kiba też mogą być razem – wtrąciła z dziką satysfakcja różowo włosej blondynka .
-Dobra załóżmy –Haruno udawała wielka znawczynie tematu-a jakie masz dowody ?-ale jakie masz na to dowody ? Hm mm?
-I tu cię mam czółko .
-nie nazywaj mnie tak – wtrąciła czółko
-tak tak na czym to ja skończyłam –wzniosła oczy ku niebu jakby tam była zapisana ich cała wcześniejsza rozmowa – a tak .Mam dowody i to dość mocne .
-„dość” - pomyślała Sakura z głębokim powątpiewaniem co do „odkrycia” koleżanki/rywalki ( niepotrzebne skreślić )
-Pamiętasz –kontynuowała blondynka –tegoroczny sylwester u Sasuke i Naruto .Ten młotek sprosiła chyba wszystkich z rocznika a do tego jeszcze masę innych osób. Był Neji ,Hinata ,Shikamaru, Choji (który zżarł wszystko już na samym początku) no i Shino i Kiba .Jakbyś nie zauważyła przyszli razem
-No to co , zbieg okoliczności. A poza tym są razem w drużynie jakbyś ty nie zauważyła –wtrąciła druga dziewczyna wypominając koleżance jej przeoczenie .
-Nie przerywaj . I to nie był zbieg okoliczności. Do północy nic się nie działo tylko jak zwykle Shikamaru narzekał na wszystko a Choji wyjadał zawartość lodówki ,ale to norma. Jazda zaczęła się po północy kiedy zaczęliśmy otwierać napoje .ha ha ha aż mi się śmiać chce jak sobie przypomnę jaki ty Sakura masz słaby łeb .
-Nie chce ci przypominać droga Ino że ja dwa razy więcej wypiłam niż ty , wiec to się nie liczy
-Dobra dobra jak chcesz , mnie i tak nie przekonasz .Tak czy inaczej były zawody w piciu. Pierwsze miejsce zajął Shino ,drugie Hinata ( o dziwo), trzecie Shikamaru. A dalej kolejno: Neji, Kiba i tak dalej ..w końcu sama wiesz. .hi hi ty w tym czasie już byłaś tak wprawiona że okupowałaś drogocenny kibel rodziny Uchiha .W sumie ja tez byłam bliska dołączenia do ciebie ale jeszcze ujrzałam jak Kiba w dwuznaczny sposób składa Shino gratulacje ze zwycięstwa w piciu oraz życzenia noworoczne .
-dwuznaczny sposób ..przepraszam czyli jak ? –wtrąciła się Haruno
-Oj no wiesz !
-Nie , nie wiem. Opowiedz mi !- uparła się różowo włosa.
-eee no dobra ale ciężko będzie a poza tym tak głupio jakoś
Nie marudź .Sama zaczęłaś ten temat –Wzrok Sakury mówił jednoznacznie „ mów albo zginiesz „ Więc blondynka nie mając większego wyboru kontynuowała dalej historie .
Dobra jakby ci to opisać ..hm mm...Na początku jak się Kiba do niego kierował to myślałam że chce mu jeszcze dolać drinka ale on zamiast po przyjacielsku klepnąć go w ramie usiadł mu na kolanach i się do niego przytulił. Wydawało mi się że se żarty robi z Hinaty bo robiła dokładnie to samo z Nejim .Ale po chwili Hinata z Nejim nie całowali się z języczkiem a oni tak .I wtedy mnie troszkę zatkało. - Odwróciła się do drugiej dziewczyny i ujrzał na domiar ciekawy wyraz jej twarzy , który powstał na skutek tej krótkiej opowieści- I widzę że ciebie też lekko zatkało .Ha ha ha fajne historie tu u nas w Konoha dzieją co nie ?
-Fajne?- Sakura miała wyjątkowo nieciekawa minę .Coś pomiędzy taka jakby przed chwila ją piorun strzelił a taka jakby dowiedziała się jakiejś genialnej sensacji na skale światową w stylu że „chomiki wykluwają się z jaj”- To chyba mało powiedziane .mam tylko nadzieje że to prawda a nie jakaś twoja czcza bajeczka , bo jak wciskasz mi kit to – tu pogroziła blondynce pięścią
-Oczywiście że to prawda , za kogo ty mnie uważasz. Byłam schlana ale pamiętam –Ino udawała świecie oburzona ale po minie Sakury można było wnioskować że nie wychodzi jej to za dobrze .
-Ok. .Powiedzmy że to prawda .Od sylwka minął prawie miesiąc a o tym nic nie słychać ...no wiesz żadnych plotek. A poza tym ja dowiaduje się o tym dopiero od ciebie . Nie uważasz że to trochę dziwne ?
-Mnie tez wydaje się to trochę nienormalne tym bardziej znając możliwości z jakimi przemieszczają się czasami informacje .Może akurat po prostu nikt się tym nie przejął i sprawa ucichła. Ale przecież nie wiemy jak się sprawy maja w najbliższym ich otoczeniu ..czy się ukrywają czy cos innego – tu przewróciła oczami aby dodać absurdu słowu „ukrywają „ a następnie nie patrząc na siedząca obok niej koleżankę dalej kontynuowała- a może jeszcze...
-Hinata-nagle krzyknęła Sakura
-co Hinata
-no Hinata –Haruno zrobiła minę jakby wpadła na genialny pomysł –sama przecież mówiłaś że potrzebujemy kogoś z ich otoczenia .A przecież wiadome jest że Hinata jest z nimi w grupie
-No to co...-zaczęła Ino
-DO HINATY – krzyknęły obie nastolatki i znikły z oczu obserwującego je Sasuke .
skomentuj (1)
 | arciki
2005-05-24 17:55:49 >>
Wrzucam tu kilka fajnych według nmnie arcików..różnych autorów i różną techniką robionych ..ale coś je łączy paring Sasuke X Naruto ^^
Mam nadzije że się spodobają ^^
1-Ładniutkie ale Sasu wygląda troszke ..hmm...dziwnie ..może to przez włosy
2-j.w.
3-
JA być seme
TY być uke
4-..wlentynki..
5- ach...walentynki Chibii
6- mrrrawww..(nie dla gówniarstwa)
7- może być ..ja być krytyczna..^^
8 mi sie podoba ..
9-Jakby co to jest dziewczyna..co nie ?
10- słodki lisek ..
skomentuj (0)
 | Mój fik ^^
2005-05-23 19:06:31 >>
Postanowiłam pisac fika ...na mojim 2 blogujest on zamieszczany w miare systematycznie ..tutaj bedzi innaczej bo będa to dłuszcze jego częćci ale rzadziej ..W takim razie zapraszam do lektóry ..
A i tak pozatym będzie to fik Yaoi (jeśli ktoś nie wie co to jest to niech lepiej zapozna sie z tym gatunkiem kliknij aby poczytać o tym )oraz będzie przedstawiał świat Mangi "Naruto" ( to już sami możecie sobie w internecie o tym poszukać)
Ostrzenie zostało powiedziane ..a teraz zapraszam do lektury :
-Prawy bok –źle! Lewy bok - też źle! Na plecach, na brzuchu, w kłębek, jak trup, bez poduszki, z otwartym oknem, z zamkniętym (oknem), z kołdra lub bez niej –źle, źle i jeszcze raz źle...
To nie ma sensu, od 2 dni nie mogę spać,obojętnie, co bym nie robił jest źle. Piłem gorące mleko, doprowadzałem swój organizm do skrajnego wyczerpania, a i tak nie mogę zasnąć. Zgroza, że to wszystko przez tego młotka.- Myślał brunet wiercąc się pod granatową pościelą.
Uchiha Sasuke lubił samotność. Ale samotność nie lubiła jego. A przynajmniej taka połowiczna. Już w akademii miał grono fanek, które tyko czyhały na jego cnotę. Sytuacja była niezmienna przez wiele lat, a nawet w grupie siódmej natrafił na jedną ze swoich wielbicielek, niejaką Sakure Haruno,różowo włosą, pyskatą dziewuchę z dużym czołem, które było na dodatek jej kompleksem (mam nadzieje, że nie widać za bardzo tego, że jej nie lubię – do Sasinki) oraz, żeby tego było mało, rozdwojeniem osobowości. W tejże grupie był także, czego trudno było nie zauważyć, Uzumaki Naruto, wielki kawalarz, rozrabiaka, wesołek i niepoprawny optymista. Niestety blondas był też więzieniem lisiego dziewięcioogoniastego demona, który władał niezwykłą siłą i o mało, co nie zniszczył całej Konohy. Mimo tak nieciekawej przeszłości, która bardzo dobitnie wypominali blondasowi mieszkańcy wioski, Naruto zawsze nosił uśmiech na twarzy i wysoko uniesioną głowę, co skrycie podziwiał Sasuke. Milczek w dzieciństwie stracił cała swoja rodzinę, oprócz starszego brata Itachiego, który był powodem tej tragedii. Młody Uchiha postanowił go pomścić i odbudować klan...
Starania trwały, ale nie wychodziły najlepiej, jeśli można powiedzieć, że w ogóle wychodziły. Sasuke był przystojny (nawet bardzo -autorka się ślini -...Prawda Sasinka?) miał ogromne powodzenie, o czym mogło potwierdzić wciąż rosnące grono jego fanek, ale problem polegał na tym, że NIE potrafił rozmawiać z tymi fankami. Jedyna, z która mógł nawiązać jakikolwiek kontakt była Sakura, ale ona była już z Lee, kiedy Sasuke to spostrzegł. I tak oto wielki geniusz ukrytej wioski Liścia, Uchiha Sasuke, ostatni członek wielkiego klanu szaringanów, pozostał bez partii na współ odbudowanie tegoż klanu. Ale jak to w takich cudownych bajkach bywa w takich momentach pojawia się wielka, wyśniona miłość i rozwiązuje wszystkie problemy, nawet te dotyczące odbudowy rodziny. Ale każdy wie, że życie to nie bajka i żadnej cudownej blond włosej księżniczki w szklanym pantofelku nie będzie, a zamiast niej pojawi się...Uzumaki Naruto ( też jest blond, a jeśli na dodatek użyje oiroke-no-jutsu to nawet jest całkiem-całkiem „księżniczką”). Na początku relacje miedzy nimi były...hmmm dość wrogie, potem przeszło to w niezwykłą przyjaźń pełną poświęceń i oddania, a na końcu w gorące, namiętne uczucie i odbudowe klanu szlak trafił. Oczywiście Uchiha długo się wzbraniał przed takim obrotem sprawy, ale cóż, serce nie sługa. Niestety, relacje między mężczyznami są czasami źle odbierane, więc nasze gołąbeczki (nie mogłam się powstrzymać –Sasinek musisz to zmienić)(tak?-dop. Sasinka) musiały się kryć ze swoim związkiem przed mieszkańcami Konohy, ale jakby nie patrzeć ich przyjaciele byli głównie ninjami, którzy mieli zwyczaj patrzenia pod spód rzeczy i szybko wywęszyli, że wspólne nocne treningi Sasuke i Naruto nie są tym, czym wydawałoby się, że są. Tak oto Naruto zaprzestając tej farsy przeprowadził się do rezydencji Uchiha. Przecież i tak wszyscy o nich wiedzieli.
I tak oto nasz milczek przestał lubić samotność, bo już nigdy nie miał być sam, znalazł swoją drugą, bardziej rozwrzeszczaną i mniej opanowana, połowę i miał zamiar trzymać ją ze wszystkich sił przy sobie. Bo teraz miał kogoś dla siebie bliskiego i cennego. Kogoś, kto zastępował mu pustkę po stracie rodzinny, a nawet czasami więcej. Sasuke był w końcu z kimś tak naprawdę. Z kimś, kogo kochał ponad wszystko, a nie tak jak te przelotne zauroczenia, które przeżywał z mieszkankami wioski ukrytego liścia. Umiał z tym wariatem rozmawiać i nawet się dogadać mimo tak różnych charakterów. Lubili razem spędzać czas, czy to na „ aktywnym wypoczynku” czy na nudnych pracach w domu, takich jak sprzątanie pokoju Naruto, czy na spacerach po lesie, czy na misjach. Oboje doskonale się dopełniali w każdej z tych czynności i każdy z nich zaakceptował drugiego takim, jaki jest. Sasuke Naruto ze swoim lisim demonem, nieporządkiem, który nieustannie towarzyszył blondasowi, z tą przeklęta potrawa ramen, której Sasuke ciężko było ścierpieć. A Naruto kochał swojego Uchihe mimo jego upodobania do porządku, a wręcz pedantyzmu i maniakalnych zapędach do zemsty na bracie.
I prawdopodobnie mogłoby się to tak skończyć, jak większość opowieści o miłości, tylko czy nikt z was nie zastanawiał się, co dalej.....Czy zawsze jest sielanka w związku, a nawet jak tak, to jak wygląda? I właśnie to postaram się wam przedstawić..
* * *
Już roczek byli ze sobą. Cały rok uczyli się żyć pod jednym dachem. Owszem, Naruto próbował zmienić to i owo w swoim Sasuke i wice wersa, ale najczęściej kończyło się to najpierw kłótnią, potem małą rewolucję domową a na końcu zawieszeniem broni i „podpisaniem” (a także przypieczętowaniem) ugody. Pertraktacje trwały i po pewnym czasie Uzumaki uzyskał tak zwane „godziny wizyt na oddziale zamkniętym”, podczas, których do obu chłopców przychodziła cała zgraja różnego pokroju indywiduów zwana czasami jako shinobi. I jak to Uchiha Sasuke swoim zwyczajem siedział tylko w kącie i odliczając minuty do końca tych „tortur”, podczas, których musiał znosić zdecydowanie za dużą ilość ludzi w swoim mieszkaniu (Naruto przecież zmusił go do udziału w tym całym cyrku).
Lecz ludzie się zmieniają nawet takie zatwardziałe milczki jak Uchiha, który w końcu przyzwyczaił się, a nawet polubił tą całą farsę. Nieraz wmawiał sobie, że uczestniczy w tym tylko dla swojego blond młotka...ale wcale tak nie było. No, ale cóż jak ktoś myślał, że Sasuke jest uparty to zapewne nigdy nie próbował zmusić Naruto do wycierania butów przed wejściem do domu. Ucicha powziął się tego zadania –walka trwała by gdyby nie wybuch powstania grudniowego (dokładnie 17 grudnia – wtedy spadł śnieg). Naruto skapitulował okupując zewnętrzną stronę drzwi i marznąc w przemoczonych od śniegu ubraniach. Efekt był widoczny do czasu, kiedy Uzumaki nie zapomniał o swojej obietnicy.
I tak żyli sobie razem, wykonując razem misje, razem gadając przy kubku ciepłego kakao (tak konkretniej to w większości tylko Naruto gadał) i razem śpiąc w jednym łóżku pod jedna kołdrą.
-Byle do rana, byle, choć na chwile zamknąć oczy i odpłynąć....nie..to jest niemożliwe ...a przecież nie będę się faszerował jakimiś głupimi prochami ..nienawidzę bezsenności – Ucicha nie mógł uwierzyć . Jeszcze niedawno mieszkał sam w swoim wielkim, ciemnym i chłodnym domu, sam trenował, sam spał w swoim wielkim łóżku. Można powiedzieć, że dosłownie wszystko robił sam (Zosia samosia nam wyrosła XP). A dzisiaj w tym momencie nie mógł znieść samotności. Niestety wiedział, czemu i wiedział, czego, a raczej, kogo mu teraz brakuje – rozwrzeszczanego blondasa o niebieskich oczach. Dochodzi do wniosku, że dłużej tak nie wytrzyma, wstaje i bez celu włóczy się po domu. Zimne kąty, które nigdy nie wyglądały tak smutno, odstraszając od siebie swoim chłodem i szarością.
-Hmm....śmieszne jak jedna osoba może tyle zmienić – jego ruchy i poczynania były całkowicie nieświadome . Ocknął się w kuchnie przy kuchennym stole wcinając tą potworną potrawę ramen instant. Zabawne nawet nie spostrzegł, kiedy go przygotował.
-Co się ze mną do cholery dzieje?! To przez tego młotka. Hmm...No jasne, że przez niego, bo kogo innego –resztę nocy spędził wpatrując się w nocne niebo. Przypominało mu się jak to robił razem z Naruto.
-Kretyn, młotek, idiota, przez niego wariuje. Pięknie, a teraz jeszcze gadam sam ze sobą...no lepiej to już być nie mogło –wściekły zerwał się z parapetu, na którym siedział przez ostatnie 2 godziny i ruszył do swojego pokoju z zamiarem zabrania swoich rzeczy i udania się na nocny trening.
– Albo przez jego brak – westchnął zaprzestając pakowania plecaka i usadowił się na skraju swojego wielkiego wyrka, teraz nieznośnie pustego i odpychającego .Po chwili położył się na nim z rozłożonymi rękoma a nogami wciąż dotykającymi drewnianej, ciemnej podłogi.
Rano obudziło go natarczywe pukanie, a raczej walenie w drzwi wejściowe rezydencji.
-Jak to w ogóle możliwe, że do tej pory jeszcze śpię? T__T. I kogo tam do diabła niesie? – Pospiesznie się przebrał, a konkretniej to założył jedynie luźne białe spodenki i jedną z workowatych koszulek Naruto, bo akurat była pod ręka. Schodząc po schodach klął na osobę stojąca pod drzwiami i która nie miała wyraźnie zamiaru przestać w nie walić. Gdy już je otwierał z „uśmiechem’’ i grzecznym:
-Czego? – Jego oczom ukazała się Sakura z kilkoma reklamówkami zakupów.
-Co tam u ciebie słychać Sasuke-kun. Dawno się nie wiedzieliśmy- Uśmiechnęła się beztrosko i bez większych oporów, nie licząc stojącego jak słup w drzwiach „Sasuke-kuna”, weszła do rezydencji
-Tak, bardzo dawno, cały tydzień” – pomyślał gospodarz i przewrócił oczami -Chciałaś czegoś, czy tylko tak się wprosiłaś? – Odparł końcu baaardzo uprzejmie.
-Oj Sasuke-kun, a ty jak zawsze taki oziębły. Jak ten Naruto z tobą wytrzymuje? Chociaż mogłabym powiedzieć to samo o nim – Uśmiechnęła się przewrotnie i zawiesiła się brunetowi na szyje.
-Ej Sakura, przestań...Puść mnie...Dusisz – chłopak zaczął się z trudem wyplątywać z objęć dziewczyny, a później wręcz rzucać się od nadmiaru czułości.
-SAKURA...Puść mnie...Przestań...DUSZE SIĘ!!!
-Oj, Sasuke-kun, wystarczyło poprosić, a nie tak...brutalnie – „i kto tu jest brutalny” pomyślał Sasuke w czasie, kiedy Sakura z zmrużonymi śmiesznie, niby w gniewie oczami zgrabnie i zwinie odkleiła się od niego. Przyglądał się jej jeszcze przez chwile, jak rozpakowywała niektóre torby i wkładała ich zawartość albo do lodówki albo do którejś z szafek, aż końcu zapytał.
-Sakura, co ty robisz? –Zrobił to z nieukrywanym zdziwieniem, wciąż roztasowując sobie kark i szyje.
-A nie widzisz? Zrobiłam zakupy, bo od kiedy nie ma tego rozwrzeszczanego głupka, wielki pan Uchicha zapomina jak się żyje. Nawet nie raczysz zrobić sobie zakupów, tylko wolisz przymierać głodem. – Spojrzała z politowaniem i lekką pogardą na jeszcze niesprzątnięte opakowanie po ramen- Lub jeść to...to paskudztwo. – Wystawiła język na znak obrzydzenia i nie bacząc, na delikatnie mówiąc, olewającego ją chłopaka, kontynuowała swoją czyrade- Oczywiście nie myśl sobie, że mam zamiar codziennie kupować ci jedzenie, porostu...ehhh, sentyment.- Przewróciła oczami i zaczęła zbierać puste torebki, które następnie wyrzuciła, jakby z lekką irytacja do kosza. Nie omieszkała pozbyć się też nieszczęsnego opakowania po ramen. -Mam ważniejsze sprawy na głowie –zabrała resztę reklamówek i zdecydowanym krokiem udała się do drzwi. Na do widzenia Sasuke usłyszał tylko „Do zobaczenia i nie zaniedbuj się tylko, dlatego, że go nie ma”, które brzmiało raczej jak groźba niżeli dobra rada, po czym wyszła.
-No cóż. Przynajmniej nie będę musiał teraz wychodzić do sklepu. –Westchnął delikatnie zszokowany zajściem chłopak i udał się do kuchni, aby sprawdzić, co dziewczyna Lee mu kupiła. Po niezbyt dokładnym rekonesansie doszedł do wniosku, że nic ciekawego. Mleko, ser, jakieś warzywa, kilka owoców oraz wędlina i pieczywo. Czegóż innego mógł się spodziewać? Przecież nie ramen w wersji instant, którego Sakra, w przeciwieństwie do Naruto, nienawidziła.
skomentuj (1)
 | Jest po lepszej stronie
2005-04-03 20:41:29 >>
Dnia 02,04,2005 o godzinie 21:37 opuscił nasz ziemski świat wielki człowiek..smutek ogarnia nasze serca bo nie zobaczymy go już nigdy, nie zobaczymy jego szczerego uśmiechu ani nie usłyszymy dobrego słowa którym nas darzył..Jednak powiniśmy się też radować bo odszedł on do lepszego świata i nie odczuwa już teraz bólu człowieka cierpiącego..
Pomódlmy sie za jego dusze tak jak on modli się za nas..
"czas ucieka wieczność czeka" -słowa Jana Pawła II
skomentuj (1)
 | FANFIK
2005-03-12 18:00:10 >>
no dobra krótka noteczka ...na
sasunaru zamięszczam mojego fika z Naruto
Wszystkich chetnych zapraszam do przeczytania....powodzienia i nie przeraźcie się to mój pierwszy fik opublikowany ....
skomentuj (2)
 | Grypka
2005-03-07 18:18:22 >>
Rekolekcje mineły ...a skoda Naprawde nie przeszkadzało by mi gdybym miał jeszcze wolne..naprawde.
A co do tytułu ...Niedawno zostało ogłoszone że szleje grypa ,oczywiście nie uwierzyłam ..do czasu kiedy dzisiaj nie zaczełam sie źle czuć..Wiec jak tylko wróciłam do domku zmierzyłam sobie temperaturke i oczywiście okazało się że mam 37,7 ...nieciekawie ..jakoś nie widzi mi sie chorowanie więc dzisiaj musze sie wczesniej zapakować do wyrka i to wygrzać ...
Pozdrowienia dla wszystkich chorych lub tych których dopiero bierze "grypka"
skomentuj (1)
 | Rekolekcje
2005-03-01 15:39:53 >>
Miałam napisać co myśle o rekolekcjch..miałam napisać i zostało tak tylko w zamierzeniu bo w praktyce to mi się nie chce ..zgroza
poprawułam adresy 2 blogów i tez 2 wrzuciłam..a jedej został usunięty lecz co to kogo obchodzi więc mówie "pa pa" do czasu kiedy nie weźmie mnie na pisanie jakiejś porządnej notki...
skomentuj (2)
 | Walentynki
2005-02-14 22:40:43 >>
Tytuł banalny bo dziś walentynki ale cóż poradze że serduch chce sie wyrzalić
Dzień zakochanych ładnie brzmi...dla zakochanych a co z innymi.Powiecie że to doskonała okazja zeby wyznać komuś miłość nadzieja na miłaośc...dla mnie takie słówka to bzdet ..chszanienie o śniegu w srodku lata..(może złe porównanie ale trudno)
wyznam wam szczeże że się "zakochałam" ale nie jestem pewna czy powinam to tak nazwyać ..Mysle o nim pisze wierze i odbiegam coraz bardziej od mojego toku psychologicznego...Jeset -jak to stwierdziła moja kupela -cicha i inna niz zawsze ..a dzisiaj w szczególnosci ..
Na poprawe chumoru weszłam sobie na moja kofana stronke aby poczytać opowiadanka. I co z tego wyszło ...zakreciła mi sie łezka w oku kilka razy ,nawet kiedy nie było to smutne..
Dochodze do wniosku ze chorobliwie tenskinie za miłościa za kimś tylko moim..To głupie kiedy sie myśli o kimś, a po chwili myśli sie jak by tu nie myśleć o tej osobie
Nienawidze walentynek i powtarzam to co roku ..tylko że w tym roku wysłałam mu walentynke...oczywiście sie nie podpisałam..nie było mnie w szkole kiedy były rozdawane (walentynki rzecz jasna) opowiadała mi o tym koleznka a ja ..nie wiedziałam co myslec...ja nie chce go kochać ..ale czuje przemożną chęc czyjejs bliskości i moze tylko sobie to wmawiam ...Nie było okresu w którym ktos by mi sie nie podobał (jak teraz o tym myśle to wydaje mi sie ze było to baaardzo głupie)...Potrzebuje miłości ...
Walentynki - święto zakochanych czy koszmar szukających miłości..
Odpowiedzcie sobie sami
P.S. Boshe jak przynudzałam...bleeee co takie głupie uczucia mogą zrobić z człowiekiem
P.S.2 sory za błędy (literówki i ortograficzne)
skomentuj (6)